przeprowadzka

Przychodzi taki moment w życiu człowieka, że dokonuje zmiany. Nie zmiany fasadowej, ale zmiany realnej. Zmiany są modne, potrzebne i czelendżujące.

A więc dzień dobry z powrotem. Będą zmiany, wizualizacje, korporacje i ekrany.  I sztuka.

 

Noworocznie

Jeżeli ktoś myślał, że to już był koniec – mylił się. To nie był koniec – to była przerwa. Urlop. Oczekiwanie na kolejny sezon. Jeżeli Showtime mógł wrócić z kolejnymi przygodami Carrie Mathison, choć wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że to niemożliwe – tak i ja powracam. Tak więc – Homeland 4 coming soon, a teraz, korzystając jeszcze z dobrodziejstw początku roku, życzę wszystkim wspaniałego, obfitującego w emocjonujące cliffhangery 2015 🙂

I’m back

Tak. Ta nieobecność jest wysoce nieuprzejma, niegrzeczna i niestosowna. Karygodna i niedopuszczalna. Mam jednak nadzieję, że ci z Was, którzy tu stale zaglądają nie utracili jeszcze resztek wiary w mój come back. Właśnie następuje 🙂


PS.
 

Świątecznie!

Wzwiazkuzekranem niedawno obchodziło trzecie urodziny, choć nieświętowane, jest to całkiem przyjemna okazja do podziękowania wszystkim, którzy tu zaglądają. W kolejnym roku będzie, mam nadzieję, nie mniej ciekawie, a częściej. Teraz jednak przyszedł czas na tradycyjne życzenia, czyli bardzo udanych Wesołych Świąt 🙂 🙂 🙂

:)

Tak. To jest właśnie kryzys w związku. Mały (?) przestój, chwilowa separacja. Daliśmy sobie czas na przemyślenie. Ja i Ekran. Myślę, że w najbliższym czasie reaktywujemy nasz romans ze wzmocnioną namiętnością  🙂
Tymczasem zapraszam do najnowszej Zadry, gdzie piszę o bohaterce Mad Menów – Pani Draper.

Na początek…

Atmosfera świątecznych przygotowań w toku, prezenty, choinki, jedzenie, którego nikt nie będzie w stanie przejeść. W klimacie tego ogólnego podniecenia i niepokoju, nieomal niepostrzeżenie zakończył się jeden z bardziej radosnych spektakli, jakie miałam okazję oglądać. Miłość nad rozlewiskiem. Produkcja (na podst. powieści Małgorzaty Kalicińskiej) cudownie nudna, upstrzona żenującymi dialogami, wypełniona pretensjonalnymi bohaterami i znikomą akcją. 
Ale do rzeczy. Miłość… czyli kontynuacja Domu nad rozlewiskiem: główna bohaterka, Gosia, emigrantka z Warszawy, nadal prowadzi pensjonat. Jak wcześniej, jest tu Kaśka, Marysia, Basia, konie, strumyki, sąsiedzi. Poznajemy narcystycznego rzeźbiarza, więzienną przeszłość lokalnego dyrygenta chóru, egzaltowaną aktorkę poszukującą wyciszenia przed śmiercią. Wszyscy są przyjaźni, kulturalni, i obyci. 
Autorzy serialu za wszelką ceną chcą przekonać widza, że każda z postaci  jest warta uwagi. Za każdą winą kryje się cierpienie – np. nikt nie pije dla samego picia, ale ma głęboko zranioną i smutną duszę szukającą ukojenia w alkoholu. No ale trudno się dziwić. Rozlewisko to miejsce idealne, ludzie są dobrzy i nie mają wad. Oglądamy też ładne, kolorowe zdjęcia ładnego i kolorowego krajobrazu mazurskich łąk. Rozmyte ujęcia i zwolnione tempo sprytnie podkreślają momenty przełomowe w życiu postaci. No i znak rozpoznawczy serialu: brak akcji. Dzieje się niewiele: bohaterowie chodzą, jedzą, gotują, opowiadają o uczuciach. Ilość wydarzeń względem czasu trwania każdego odcinka znikoma. Frustracja widza – narastająca.
Jedynym rozbiciem, pozytywnym i intrygującym, tej przezroczystej i niewinnej struktury jest nieoczekiwany wątek…homoseksualny. No bo z jakiego powodu ksiądz proboszcz popada w głęboką depresję i melancholię po wyjeździe dyrygenta? Snuje się bez energii, wspomina, rozmyśla. Nic nie zostaje powiedziane wprost, pojawia się jedynie delikatna sugestia, a to już i tak dużo jak na standardy polskich seriali. Dopiero kiedy muzyk powróci – nastąpi harmonia na plebanii. To jednak temat do rozwinięcia w osobnym wpisie.
Ale pewne jest jedno. Po obejrzeniu Rozlewiska już nic nie jest takie samo. Świadomość tego, jak bardzo zły serial można nakręcić, jest właściwie krzepiąca. Na takim tle Majka zaczyna wydawać się prawdziwym arcydziełem. I mam już teraz pewność, że nic nie jest w stanie zmącić mojej miłości do seriali. I o tym będzie ten blog. O serialach, polskich i niepolskich, dobrych i złych, a czasem bardzo złych. O mediach, które zmieniają to kiedy, gdzie i jakie seriale oglądamy. Zapraszam  🙂