między zdarzeniami

Po Parallelu zostały mi w kieszeni wspomnienia, cudze wizytówki, parę książek i niezłych gazet, których nie mam czasu przeczytać. Jestem mądrzejsza o kilka dni towarzyszenia instalacji w jej podróży wśród widzów, no i pełniejsza o sporo organizacyjnej wiedzy, której wcześniej nie miałam. Pełne podsumowanie wrzuciłam na stronę Fundacji.

Parallel i przygotowania do niego zjadły więcej mojej energii niż przypuszczałam, a Fundacja nie śpi i znów jesteśmy przed kolejnym wydarzeniem. Bo jakiś czas temu też wymyśliłam sobie galerię. I nie, nie jest to nic oryginalnego, bo każdy (lub prawie każdy) kto cokolwiek w sztukobiznesie robi, na jakimś etapie pewnie marzy o galerii. Niektórym się udaje, większości nie. Wiedziałam, że wariant tradycyjny u mnie się nie sprawdzi, a płacenie czynszu i siedzenie 10h i pilnowanie eksponatów też średnio mnie ekscytuje. Ale rok temu na Vienna Contemporary usłyszałam o nich – o galeriach bez domu. Wynajmujących cudze powierzchnie. Krążących między miastami i publicznością.

I tak narodziło się Momentum Gallery, którą zespół fundacji wspólnymi siłami powołał do życia. Z początkiem listopada pomysł się ziści. Będzie muzyka, video, będą obrazy (w wersi cyfrowej). A potem zwiniemy komputery, kable i wzniesiemy toast.

Ferrofluctuations

Nie ukrywam, że jestem dumna. Kiedy rok czy dwa lata temu spacerowałam po przestrzeniach Parallel Vienna i myślałam „fajnie byłoby tu być w innej roli”, nie sądziłam, że to wydarzy się tak szybko. Czyli już w 2019 roku. Czyli niewiele ponad rok od założenia fundacji.

W międzyczasie były koncerty, był wernisaż, była publikacja i wystartowało edukacyjne niemuzeum. Ale Parallel to inna rzecz. To projekt, który wymagał zewnętrznego zaproszenia od organizatorów. Bo open calla nie było. To projekt, którego nie dało się zrealizować mimochodem, przy okazji i przypadkiem. To duży projekt, który zaangażował – na różnych etapach – prawie dziesięć osób. I każda z nich miała wyjątkowe zadanie, z którego miała się wywiązać. I nikogo z tej układanki nie można byłoby zastąpić kimś innym.

I to jest wspaniałe i daje niezwykłą satysfakcję. Warto wierzyć w swoją pracę marzeń!

Ferrofluctuations, Beata Malinowska-Petelenz

A tu przeczytacie o samej instalacji:

Ferrofluctuations – ferrofluktuacje to instalacja prezentowana w ramach tegorocznych targów sztuki współczesnej Parallel Vienna. Podczas pięciodniowego wydarzenia, w budynku przy Lassallestrasse 5, zaprezentuje się kilkadziesiąt instytucji i artystów. AP KunstArt jest jedyną organizacją reprezentującą Polskę.

Ferrofluctuations – ferrofluktuacje to przestrzenie wpływu, otwartych granic i ukrytych relacji. Te relacje, choć często niewidoczne, tkają struktury wizualne i dźwiękowe pełne wzajemnych obszarów oddziaływania. Pojedyncze wybory i delikatne zmiany inicjują subtelne procesy, a także budują kolejne jakości i znaczenia.

Ferrofluctuations, Franciszek Araszkiewicz

Prezentowana procesualna instalacja składa się z trzech powiązanych ze sobą obiektów. Są to: obrazy, instalacja interaktywna z cieczą ferromagnetyczną oraz warstwa dźwiękowa. Obrazy (techniki mieszane: akwarela, akryl, rysunek) autorstwa Beaty Malinowskiej-Petelenz to skupienie się na kolorze i formach, swoistych skrawkach tworzących nowe tożsamości, które pozostają w bliskiej relacji z instalacją-obiektem z cieczą ferromagnetyczną autorstwa Franciszka Araszkiewicza. Ciecz zmienia swoje kształty pod wpływem pola elektromagnetycznego, W ten sposób generuje ono zjawiska dźwiękowe, na które wpływać może również swoją obecnością widz np. za pomocą pola emitowanego przez własny telefon komórkowy. 

ferrofluctuations zaproszenie