how to live together – kunsthalle wien

żyć ze sobą, kiedy więcej dzieli, niż łączy

do kunsthalle mam stosunek nostalgiczny, a nawet melancholijno-romantyczny. to w podziemiach tego właśnie muzeum spędziłam wiele godzin na seansach wideo w ursula blickle videoarchiv. kilka komputerów, automat z kawą za 80centów, salka kinowa i brak ludzi.

najlepsze miejsce na świecie.

szkoda, że od kilku lat nie istnieje.

ale bez roztkliwień. kunsthalle, między mumokiem i leopoldem, wciąż stoi i ma się świetnie. najnowsza wystawa how to live together, prezentująca prace aż trzydziestu artystów z całego świata (różnych płci, narodowości i wieku) jest tego znakomitym przykładem.

to też wystawa dla tych, którzy nie lubią albo boją się sztuki współczesnej. na how to live together nic nie okaże się przesadnie szokujące lub niezrozumiałe. poszczególne eksponaty tworzą wprawdzie anarracyjną, ale spójną całość, którą tylko czasem rozbijają instalacje abstrakcyjne (głowy w wannie). będą one jednak punktami a nie materią główną.

tę ostatnią budują bowiem głównie fotografie (sesyjne i reportażowe) i narracyjne widea. można więc posłuchać historii uchodźczyni z tybetu mieszkającej w belgii i niemieckiego profesora o sycącej karierze. te dwa życiorysy wyświetlają się po dwóch stronach jednego ekranu, będąc komentarzem dla siebie nawzajem.

i tak jak w powyższym przypadku – kontrast jest jednym z powtarzających się elementów. są więc historie z czeczenii i francuscy dekadenci rozważający smutek ulotności słów. jest cyfrowy generator idealnego “człowieka” i mówiący manekin. kłęby gąbek i szmat z wciśniętą w nie stopą. zdjęcie młodziutkiej dziewczyny z wężem w dłoni. rodzina podczas stypy. dużo różnorodności. inności. bez pornografii różnic.

i bez komentarza. bo żaden z artystów, na szczęście, nie pokusił się o proste socjoekonomiczne analizy. how to live together spogląda w stronę różnic, zadając pytanie, co z nimi dalej robić. doskonała spójność wystawy i uzupełnianie się elementów odpowiada prowokacyjne “nic”. wszystko jest przecież na swoim miejscu i naprawdę nie dzieje się nic?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *