korporacje nie są takie fajne

…jak myśleliśmy.

w związku z ekranem

a na pewno jak myśleli autorzy wystawy i jednocześnie autorzy zina warchlaki.

currentart.space to dawny messier42.  tego rebrandingu do dziś nie rozumiem, ale nie muszę. ważne, że przy basztowej cały czas się dzieje i dzieje się dobrze. tym razem dzieje się z korporacjami, w dodatku w najmniejszej sekcji galerii, czyli w galerii łazienka.

galeria łazienka kojarzy mi się dobrze, bo na otwarciu całego przedsięwzięcia, ponad dwa lata temu, wanna cała najeżona była butelkami szampana.

trudno to przebić. i tak, był to konieczny offtopic.

tym razem malutka galeria łazienka do odegrania rolę pierwszoplanową. to w łazienkach (i kuchniach. i przy niszczarkach. i w sklepiku.)  omawiane są korytarzowe plotki, analizuje się najnowsze korpotrendy (lewoskrętna witamina C) a chwilami i przełyka łzy po zbyt czlendżujących spotkaniach. wymioty przed spotkaniami pomińmy.

wracając do wystawy.  łazienka jest tym razem nie tylko tłem: pełni rolę bohatera, świadka i towarzysza.

wygląda jak przestrzeń po bitwie, jakiś skarlały moralnie ołtarz nienawiści, bezsensu i powierzchowności. ściana stała się więc czerwona, na niej czarny zmutowany pentagram niczym logo w recepcji każdego porządnego biurowca. na kafelkach naprędce napisane „niech to się wreszcie skończy!”. wanna została zasłana wydrukami warchlakowych banknotów, w bezwładnie rzuconych na półkę skoroszytach leżą cv i listy motywacyjne, na ścianach wiszą wizerunki dziwnych korpo ludzi (junior mobbing manager). na wc złota kupa. i jeszcze szczur – koło umywalki. rysunek szczura w zasadzie.

co tu się więc w zasadzie wydarzyło? pierwszorzędnie wykorzystano przestrzeń i zbudowano wystawę, która funkcjonuje jako całość,  a nie jako suma poszczególnych elementów. te ostatnie nie mogłyby funkcjonować bez swojego wzajemnego towarzystwa, działają więc jedynie w swoim kontekście, a także kontekście przestrzeni i tytułu. biorąc pod uwagę, że autorów było wielu – tym większy sukces.

warto było wpaść, obejrzeć i ucieszyć się, że korposprawy wciąż żyją, choć w tym przypadku w wersji dość przygnębiającej. historia  i ewolucja człowieka zmienianego przez korporacje okazuje się mroczną antykapitalistyczną wizja i jednocześnie beką z korpoludzi. korporacje nie są takie fajne w udany i wzorcowo spójny (choć bogaty) sposób przepracowują mroki funkcjonowania jako trybik wielkiej maszyny nie pozostawiając ani pół grosza nadziei pracującym dla złotego cielca.

zajrzyjcie:

 

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *