urodziny

moje instażycie z kubkiem z rosmana

Mam dziś urodziny i to wcale nie z tej okazji, ale tak się złożyło, że właśnie ukończyłam #52bookchallenge_pl . Jeżeli ktoś myśli, że dzięki temu np. mniej sromotnie przegrywam w Scrabble, to jest w błędzie. Przegrywam z kretesem. Ale nikt przecież nie jest doskonały. Wyzwanie finiszuję z Magdaleną Tulli i jej „Włoskimi szpilkami”. I jest to mocne i znakomite zakończenie. Wpłynęłam na przestwór nieokiełznanych emocji autorki, jej rozliczeń z dzieciństwem, matką, która niczego nie pamięta, z historią, Polską, pogardą i własną słabością.

I coś jest w tych relacjach matczyno-córecznych, że ich wiwisekcja za każdym razem wydaje się być operacją prowadzoną sumiennie, długo i za pomocą bardzo tępego noża. Rozpisała się o tym dokładnie Elżbieta Korolczuk – analitycznie i na chłodno. Tulli jeńców nie bierze.

I z okazji wakacyjnego finiszu kupiłam sobie nowy kubek, w sam raz na jesień, feerię dyń, planów i osłodę końca lata.

lato trwaj